•  
     
  •  
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
     
  •  
  •  
     
     
     
     
     
     
     
  •  
     
     
  •  
     
     
 


 

 

       

Publicystyka

Orient Express
  •  
sobota, 06 maj 2017 09:30

W rocznicę śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego. Serce Syna obok Matki

W niedzielny wieczór, 12 maja 1935 roku , o godzinie 20.34 zakończył życie Józef Piłsudski. Gdy wiadomość o smierci Marszałka rozeszła się po kraju, przyjęto ją w osłupieniu. Mało kto wiedział o Jego chorobie. Kilkanaście dni wcześniej konsylium lekarskie pod przewodnictwem wybitnego austriackiego specjalisty, doktora Wenckenbacha, rozpoznało raka wątroby. Wiadomość trzymano w tajemnicy. Nawet żona marszałka Piłsudskiego, pani Aleksandra, nie została o tym poinformowana. Wtajemniczeni zostali tylko: prezydent Ignacy Mościcki, premier Walery Sławek i minister spraw wewnętrznych Sławoj Felicjan Składkowski. Odszedł wielki Polak, patriota. Tak w rzeczywistości było. Poczucie straty narodowej było powszechne. Nawet najbardziej Jego zagorzali opozycjoniści widzieli jego zasługi w walce o Niepodległą. Jego popularność była powszechna, chociaż sposób realizacji polityki wewnętrznej, w ostatnich latach przysporzył sanacji wielu przeciwników. Kraj okrył się żałobą. Trumna z ciałem zmarłego, ustawiona na lawecie armatniej, wystawiona została na widok publiczny na Polu Mokotowskim. W tym miejscu, podczas uroczystości państwowych, wielokrotnie przyjmował defilady wojskowe. Tam właśnie dziesiątki tysięcy Polaków żegnało swojego Marszałka. 17 maja odbyła się eksportacja ciała zmarłego. Wieczorem specjalny pociąg wyruszył z Warszawy do Krakowa. Na odkrytej platformie kolejowej, na lawecie armatniej, złożono trumnę. Jego ostatnia droga ze stolicy na Wawel trwała całą noc. Wzdłuż torów kolejowych, na całej trasie, gromadziły się tłumy rodaków. Płonęły ogniska, śpiewano pieśni legionowe i religijne. A rankiem 18 maja, kiedy ze stacji kolejowej na Wawel wyruszył kondukt pogrzebowy, rozdzwonił się dzwon ,,Zygmunt''. Ciało Marszałka spoczęło na Wawelu, w krypcie św. Leonarda. Ale serce wielkiego Polaka miało spocząć w Wilnie. Taka była Jego wola. Tak wspomina o tym pani Aleksandra Piłsudska. ,, ... Gdy mąż czuł się osłabiony i myślał o śmierci powtarzał: pamiętaj, jeżeli odejdę przed tobą a przed śmiercią nie zdążę sprowadzić z Litwy do Polski zwłok swojej matki, musicie wy to zrobić. Chcę, aby spoczęła w Wilnie. Serce moje złóżcie u jej stóp. Chcę żeby jej trumna i serce moje leżało tam, gdzie leżą moi kochani chłopcy, którzy pomogli mi zdobyć Wilno...".

Matka Marszałka, Maria Piłsudska z Bilewiczów zmarła w 1884 roku. Jej ciało spoczęło na cmentarzu w Sugintach (Żmudż). W 1918 roku kiedy Polska i Litwa odzyskały niepodległość, miejscowość Suginty znalazła się na terytorium Republiki Litewskiej, zaś Wilno w granicach Rzeczypospolitej Polskiej. Tak też się stało. Ciało spoczęło na Wawelu, a serce u stóp Matki na Rossie w Wilnie, wśród grobów Jego żołnierzy poległych w 1920 roku w walce o miasto. 31 maja 1935 roku wdowa, Aleksandra Piłsudska z córkami, Jadwigą i Wandą, urnę z sercem Marszałka z Belwederu przywiozły do Wilna. Po uroczystej mszy w kościele pw. św. Teresy, urna z sercem została zamurowana w prawej kolumnie obok ołtarza głównego. Urna miała przebywać tam , aż do chwili, gdy do Wilna sprowadzone zostaną prochy matki. Trumnę z prochami Matki marszałka J. Piłsudskiego, 1 czerwca 1935 roku przywiózł samochodem- karawanem Czesław Kadency, Jej wnuk z gronem przyjaciół i osobistym adiutantem marszałka - Mieczysławem Lepeckim. Trumna czasowo złożona została w dolnej kaplicy kościoła św. Teresy. W rocznicę śmierci J. Piłsudskiego, 12 maja 1936 roku, odbył się uroczysty pogrzeb. Serce Syna spoczęło u stóp Matki, wśród żołnierskich grobów, tych który oddali swoje życie w walce o przyłączenia Wilna do Polski. Na granitowej nagrobnej płycie, pani Piłsudska poleciła wyryć słowa Juliusza Słowackiego, które często powtarzała swoim synom- ,, Dumni nieszczęściem nie mogą tak jak inni iść tąż samą drogą". Poniżej zaś wyryto słowa jednej pieśni z ,, Beniowskiego" Juliusza Słowackiego: ,, Kto mógł wybrać , wybrał zamiast domu Gniazdo na skałach orła, niechaj umrze Spać-gdy żrenice czerwone od gromu Słyszeć jęk szatanów w sosen szumie, tak żyłem".

Na zakończenie chciałbym przytoczyć fragment wspomnień osobistego adiutanta kapitana Mieczysława Lepeckiego, który przebywał z Nim w Belwederze do ostatnich chwil Jego życia. Wspomnienia dotyczą okoliczności sprowadzenia prochów matki z Sugint do Wilna. Z polecenia ministra spraw zagranicznych Józefa Becka nawiązano kontakt z władzami litewskimi w sprawie sprowadzenia zwłok matki. Nie były to rozmowy bezpośrednie, ponieważ rządy Polski i Litwy nie utrzymywały stosunków dyplomatycznych (z powodu zajęcia przez Polaków w 1920 roku Litwy Środkowej). Rozmowy z Litwinami toczyły się za pośrednictwem przedstawicieli Łotwy. Władze litewskie dały pozytywną odpowiedż, która brzmiała, ,, Rząd litewski nie ma nic przeciwko temu, aby kpt. Lepecki w towarzystwie dyrektora Czesława Kadencego przybył na Litwę w celu dokonania ekshumacji zwłok Marii z Bilewiczów Piłsudskiej...". Rząd litewski nie wyraził zgoby na to, aby kpt. Lepecki przybył w mundurze oficerskim wojska polskiego, wyrażając obawę o możliwość ,, ewentualnego zbeszczeszczenia tego munduru przez niechętnych do Polski ustosunkowaną ludność ...". Ostatecznie adiutant Lepecki udał się do Sugint po cywilnemu. Delegacja polska przybyła tam 1 czerwca 1935 roku. Wokół starannie utrzymanego grobu śp. Matki marszałka Józefa Piłsudskiego zebrał się liczny tłum, złożony z delegacji wszystkich towarzystw polskich z Litwy, okolicznego ziemiaństwa i ludu polskiego. Ksiądz Adolf Bielski, proboszcz sugincki, siwy staruszek, wzruszony ofiarą 1000 litów złożoną na kościół, starał się, aby ceremonia wypadła jak najlepiej. Aczkolwiek Litwin, wygłosił jednak zarówno przy mogile jak i w kościele kazanie w języku polskim. Aktu ekshumacji dokonano między godziną 9.30 a 11.30, po czym prochy zostały złożone w tej samej metalowej trumnie, w której przewożono ciało marszałka J. Piłsudskiego z Warszawy do Krakowa. Prochy Matki nadzwyczaj uroczyście przewieziono z Sugint do granicy polsko-litewskiej. Orszak składał się z długiego sznura aut. Wśród wiosek litewskich i polskich kierował się do granicy polskiej. Kapitan Lepecki w swoich pamiętnikach pisze- ,, ... Dnia 1 września 1939 roku zapytałem panią Marszałkową Piłsudską, czy może by należało wywieżć Serce z Wilna...". Odpowiedziała- ,, Niech będzie wśród żołnierzy, niech im w obronie pomoże''.

Stanisław Adamski

Czytany 609 razy
Więcej w tej kategorii: « Idą w ciemno Słowo »

Komentarze  

 
edek od kredek
+3 #2 edek od kredek 2017-05-16 14:42
Mój ś+p ojciec raczył mówić, że NIGDY żaden Litwin a tym bardziej Ukrainiec nie będzie przyjacielem Polaka. A wiedział co mówi bo urodził się na dawnych ziemiach litewskich a w czasie wojny i okupacji przebywał na ukraińskich stepach.
Cytować
 
 
Andrzej Szatkowski
+3 #1 Andrzej Szatkowski 2017-05-16 10:54
W latach dziewięćdziesią tych miałem okazję zwiedzić cmentarz "Na Rossie" i złożyć kwiaty na grobie "Matki i Sercu jej Syna". Grób był zadbany i ze świeżymi kwiatami.
Grób znajduje się przed wejściem na cmentarz. Miałem też wątpliwą przyjemność porozmawiania z Litwinami na temat cmentarza oraz grobu. Niestety Litwini w niewybredny sposób wypowiadali się tak na temat cmentarza jak i grobu Piłsudskich. Raczej nie mamy wśród tubylców przyjaciół.
Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Dekra

 

 
 

 

 

Najnowsze komentarze

  • Martyna
    Który piesek to ten z drugiego zdjęcia jasnego.

    Czytaj więcej...

     
  • obserwer
    W sytuacji gdy zachodzi podejrzenie matactwa najpierw się aresztuje, bo nie wierzę by w IdG nie ...

    Czytaj więcej...

     
  • Krtos
    Bardzo dobrze niech dobiora się w końcu do tych co zmyslaja żeby dojść do koryta

    Czytaj więcej...

     
  • net
    No, no sprawa interesująca.

    Czytaj więcej...

     
  • ułaa
    kto organizuje ten bieg

    Czytaj więcej...

Pulmonolog

Facebook

Pogoda

Pogoda Gostynin z serwisu

Kontakt