•  
     
     
     
     
     
     
     
  •  
     
     
     
     
  •  
     
  •  
     
     
     
  •  
     
     
     
  •  

 

 

 

 

  

 

Wreszcie pomysł Ministra Sprawiedliwości, polegający na zniesieniu 1/3 sądów rejonowych w Polsce (obecnie 115) i utworzenie w ich miejsce wydziałów zamiejscowych sąsiednich sądów, stał się przedmiotem zainteresowania także ogólnopolskich mediów i opinii publicznej. Działania samorządów, sądów i społecznych komitetów, z takich powiatów jak Gostyniński, przyniosły efekt rozpoczęcia publicznej debaty na ten temat. Sprzeciw wobec tej szkodliwej i bezsensownej reformie wyrażany jest w wielu formach i przez wiele podmiotów. Samorządy podejmują uchwały, mieszkańcy podpisują „Petycję”, sądy przedstawiają argumenty wykazujące wady projektu, społeczne komitety organizują manifestacje przed siedzibą Ministerstwa. Przeciwni reformie są: Krajowa Rada Sądownictwa, Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, Naczelna Rada Adwokacka, Związek Zawodowy „Solidarność”, koalicyjna partia PSL, a nawet posłowie Platformy Obywatelskiej.

To dzięki tym wszystkim głosom sprzeciwu Ministerstwo przesłało obecnie do konsultacji nowy projekt rozporządzenia znoszący już 115 (mniejsze niż 13 sędziów), a nie 122 sądy (mniejsze niż 15 sędziów), zawierający jakieś pisemne uzasadnienie, a Minister i jego urzędnicy za pośrednictwem mediów zaczęli podawać, jakie w ich przekonaniu są cele tej reformy i co przemawia za potrzebą jej przeprowadzenie. Znając te argumenty można się do nich wreszcie merytorycznie odnieść, chociaż jest to niezmiernie trudne, ponieważ wygłaszane przez Ministra i jego urzędników twierdzenia są ze sobą wzajemnie sprzeczne, gołosłowne i wprowadzają opinię publiczną w błąd. Jest to o tyle proste, że sprawa w istocie dotyczy specjalistycznej kwestii, jaką jest funkcjonowanie sądownictwa, obrazujących je statystyk, procedur, kadr itp., czyli skomplikowanej materii, której przeciętny człowiek po prostu nie zna, bo nie musi. Urzędnicy wygłaszają tezy, których zasadności przeciętny odbiorca nie jest w stanie zweryfikować, przytaczają dowolnie dobrane przez siebie dane, nie wskazując ich źródeł i metod ich ustalenia, a do tego przeważnie zsumowane w skali całego kraju. Spowodowało to w końcu powstawanie fałszywego obrazu pracy sędziów i urzędników w małych sądach, który jest wyrażany także przez niektórych polityków, dziennikarzy oraz internatów, także na naszych lokalnych portalach.

Uznaliśmy więc, że koniecznym stało się przedstawienie osobom zainteresowanym głębszej wiedzą, a także tym wygłaszającym krzywdzące i nieprawdziwe opinie na ten temat, przybliżenie kilku istotnych kwestii.

Trzeba chyba zacząć od tego, że Sądy w dużej części swej działalności zajmują się, najprościej mówiąc, rozstrzyganiem konfliktów między ludźmi. Nie można więc oczekiwać, żeby cieszyły się szczególną sympatią wszystkich osób, które mają z nimi do czynienia, zupełnie nie o to tu chodzi. Niestety, ktoś kto przegrał sprawę cywilną, ponieważ nie miał racji, albo musi odbyć karę, bo popełnił przestępstwo, nie upatruje najczęściej winy w swoim postępowaniu, tylko kieruje, całkowicie bezpodstawne zarzuty korupcji, niewiedzy, czy złego nastawienia, wobec sędziów i całych sądów. Bardzo łatwo jest anonimowo, na forum internetowym napisać, że popiera się likwidację małych sądów, bo „kwitnie tu korupcja i lokalne układy”, nie mając na to żadnego konkretnego przykładu. Nie było dotychczas takiego, poważnego a nie gołosłownego, zarzutu wobec żadnego sędziego pracującego w Sądzie w Gostyninie. Na pewno, jak w każdym zawodzie, zdarzają się także wśród sędziów, ludzie postępujący niewłaściwie i te przypadki trzeba wskazywać i napiętnować. Nikt rozsądnie myślący nie może jednak z tego wyciągnąć wniosku, że trzeba wtedy zlikwidować cały sąd. Jeśli błąd w leczeniu popełni jeden lekarz, to nie można przecież żądać likwidacji tego powodu całego szpitala. Nikt za to nie chciałby na pewno, aby jego sprawę w sądzie rozstrzygał sędzia uzależniony od jakiegokolwiek polityka, a tak będzie jeśli pozwolimy na obejście przez Ministra Sprawiedliwości tym rozporządzeniem, konstytucyjnej gwarancji niezawisłości polegającej na zakazie przenoszenia sędziego do innego sądu bez jego zgody.

Z wielkim zadowoleniem i wyrazami podziękowania możemy podać, że już ponad 5.000 osób, podając swoje imię, nazwisko, adres i PESEL, podpisało „Petycję sprzeciwu wobec zniesieniu Sądu Rejonowego w Gostyninie”, a w skali kraju przeciw znoszeniu swoich sądów zrobiło to ponad 200.000 osób. Podpisy te zostały przekazane Ministrowi Sprawiedliwości podczas przeprowadzonej w dniu 28 lutego 2012r. w Warszawie, Manifestacji Przeciw Znoszeniu Sądów, pod hasłem „Jarosław sądy zostaw”, w której wzięli udział przedstawiciele 43 powiatów, w których zaplanowano zniesienie sądu rejonowego, w tym naszego (dla dociekliwych - pracownicy sądu, którzy też wzięli w niej udział, przeznaczyli na to dzień swojego urlopu wypoczynkowego, na swój koszt wykonali transparenty, kupili Konstytucje i skorzystali z transportu zorganizowanego przez Starostę).

Powinni Państwo wiedzieć, że Krajowa Rada Sądownictwa zaskarżyła już do Trybunału Konstytucyjnego przepis dający Ministrowi możliwość wydania w tym przedmiocie rozporządzenia, uznając, że tworzenie i znoszenie sądów nie powinno zleżeć od jednego podpisu Ministra, tylko być przeprowadzane ustawą, według jasnych kryteriów. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego też publicznie podziela ten pogląd. Przytaczane są obszerne i fachowe argumenty wykazujące niekonstytucyjność podstawy prawnej, na której Minister chce oprzeć swoje rozporządzenie. Odpowiedzią na to jest lakoniczne, gołosłowne, jednozdaniowe zapewnienie Ministra, że wszystkie projekty opracowane w Ministerstwie Sprawiedliwości są z Konstytucją zgodne, wygłoszone za zasadzie „tak jest, bo ja tak mówię”. Obrazowo można to przyrównać do sytuacji kiedy wynik badania wskazuje na stan nietrzeźwości, a badany zapiera się, że jest zupełnie trzeźwy.

Polskie Stronnictwo Ludowe stanowczo sprzeciwiając się znoszeniu małych sądów, podziela słuszne obawy samorządów w całym kraju, że jest to pierwszy krok do likwidacji innych instytucji w powiatach, a ostatecznie samych powiatów, a w konsekwencji całkowitej marginalizacji i pogorszenia jakości życia społeczności poza dużymi miastami. Minister odpowiada na to, że „obecnie” nie trwają żadne prace zmierzające do likwidacji powiatów. Zapewnienie to jest jednak zupełnie niewiarygodne, nie można go w żaden sposób zweryfikować, a ponadto wynika z niego, że już za chwilę takie prace mogą się przecież zacząć.

Minister od grudnia 2011r. zmienił już kilka razy zdanie co do zakresu reformy i listy sądów przeznaczonych do zniesienia. W nowej wersji rozporządzenia liczba sądów przeznaczonych do zniesienia zmniejszyła się ze 122 do 115. Zniesienia, chyba nie przypadkiem, uniknął między innymi Sąd Rejonowy w Żaganiu, który rozpoczął i koordynował akcję protestacyjną przeciw reformie w całej Polsce. Dowiedzieliśmy się, że dzieje się tak dlatego, że niektóre miasta docierają do Ministra na indywidualne spotkania i ich efektem są zmiany projektu polegające na wykreśleniu dane sądu z listy znoszonych sądów. Jako Komitet Obrony Sądu Rejonowego w Gostyninie skierowaliśmy do Ministra pytania w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, według jakiego klucza dobierane były samorządy z powiatów znoszonych sądów na te indywidualne rozmowy i czy będą takie ze wszystkim, ale dotychczas nie dostaliśmy odpowiedzi. Bulwersujące są natomiast informacje, że Pan Poseł Krzysztof Kwiatkowski, poprzedni Minister Sprawiedliwości, w dniu 12 stycznia 2012r. złożył interpelację poselską nr1148 i napisał w niej , że o reformie sądownictwa forsowanej przez Ministra Gowina dowiedział się z prasy i negatywnie ocenia w niej zniesienie Sądu Rejonowego w Brzezinach, który ma 8 etatów sędziowskich, a w dniu 28 lutego 2012. wziął udział w spotkaniu samorządowców ze Zduńskiej Woli z Ministrem Sprawiedliwości i pomógł uzyskać jego zapewnienie, że zniesienie ominie Sąd w tym mieście, chociaż był umieszczony w projekcie rozporządzenia i ma obsadę 10 sędziów, tak jak nasz Sąd. Polecamy tu materiały Telewizji „Centrum” ze Zduńskiej Woli:

http://www.youtube.com/watch?v=lR41qGgIUk8

- pod tytułem „Zd-Wola MANIFESTACJA I ... DEMONSTRACJA 29.02.2012” i http://www.youtube.com/watch?v=zQlNZZIwM6c&feature=related

- pod tytułem „Zd-Wola SĄD REJONOWY POZOSTANIE 28.02.2012”.

Zamierzamy zatem także podjąć starania o indywidualną rozmowę z Ministrem Sprawiedliwości, przedstawicieli naszych samorządów, Komitetu i Sądu w sprawie odstąpienia od zniesienia Sądu Rejonowego w Gostyninie, bo jak widać jest to najskuteczniejsza droga do przekonania Ministra, że pomysł ten, także w naszym przypadku, jest nieracjonalny. Nasz sprzeciw w tej sprawie nigdy nie był sprzeciwem na zasadzie „nie dla zniesienia Sądu, bo nie”, ale od początku zgłaszane były w formie pisemnej, merytoryczne zarzuty wobec tego projektu oraz stawiane konkretne pytania, nie doczekały się jednak żadnej merytorycznej odpowiedzi. Kierowaliśmy te zarzuty i pytania przede wszystkim do Ministra Sprawiedliwości, ale także do Prezydenta, Premiera, Rzecznika Praw Obywatelskich, Sejmowej Komisji Sprawiedliwości. Nie doczekały się nawet odpowiedzi.

Zwracamy uwagę najwyższych instytucji w państwie, że problem znoszenia małych sądów bardzo przypomina sprawę umowy ACTA. Chcemy im pomóc uniknąć powtórzenia takiego samego, albo gorszego błędu, tylko w innej dziedzinie. Minister i jego urzędnicy opowiadają w mediach, że prowadzą szerokie konsultacje tego projektu. Przede wszystkim są one spóźnione, a do tego pozorne, dokładnie tak jak władza zachowała się wobec obywateli w sprawie umowy ACTA. Polegają na przesłaniu projektu, odczekaniu kilku dni na odpowiedzi, które lądują w szafie pewnie nawet nie przeczytane, a władza robi swoje, przekonana o sowim monopolu na wiedzę.

O jakich realnych konsultacjach może tu być mowa, jeżeli Minister ledwo je rozpoczął, a już grzmi w mediach, że reforma jest przesądzona i nie ugnie się przed protestami. Nam nie chodzi o to żeby Minister Sprawiedliwości ugiął się przed protestami, tylko przed argumentami. Słowa Ministra brzmią dokładnie tak, jak słowa Premiera w sprawie ACTA, z których musiał się wycofać, przeprosić i przyznać, że protestujący mieli jednak merytoryczną rację. Sam Minister niestety nie chce tych argumentów nawet wysłuchać, trwając w przekonaniu, że rację mogą mieć tylko urzędnicy Ministerstwa, których pracy nie jest w stanie ocenić, a którzy mają na swoim kącie, tak chybione pomysły, jak sądy grodzkie, które powstały nie małym nakładem kosztów i po kilku latach zostały w ciszy zlikwidowane, a żadne z nich nie poniósł za to żadnej odpowiedzialności. Od wielu lat te same osoby w Ministerstwie decydują o każdym etacie orzeczniczym (decyzja o przydzieleniu nowego, przeniesieniu istniejącego lub pozostawieniu zwolnionego, w każdym sądzie w Polsce przechodzi przez ręce dyrektora Krzysztofa Petryny) i mieli brać pod uwagę właśnie wyrównanie obciążenia sędziów. Teraz okazuje się, że właśnie w wyniku ich działań istnieją podobno w tym zakresie nadal takie dysproporcje, że wymyślili jako remedium na nie, pomysł zniesienia 115 sądów w Polsce. Sygnały o takich planach docierały już 10 lat, nie dotyczyły jednak nigdy sądów większych niż 9 etatów sędziowskich (jest takich i tak dużo, bo prawie 80). Żaden Minister Sprawiedliwości, łącznie z poprzednim, nie dał się jednak dotychczas na to urzędnikom namówić, ponieważ każdy z nich był prawnikiem i przynajmniej w minimalnym stopniu znał problematykę sądownictwa. Musieli dostrzegać wady takiego projektu, a może nawet jego niekonstytucyjność. Do resortu Sprawiedliwości przyszedł jednak Minister, który nie ma żadnego profesjonalnego przygotowania prawniczego, ani doświadczenia zawodowego, co sam uważa za swój atut i nie jest po prostu w stanie ocenić słuszności i prawidłowości, kosztów, ani szans osiągnięcia zamierzonych celów, tak drastycznej reformy, dotyczącej tak wrażliwej i skomplikowanej materii, jak wymiar sprawiedliwości, a sądownictwo w szczególności. Tylko zupełny laik może uznać za przekonywującą, lansowaną przez urzędników Ministerstwa tezę, że zniesienie 1/3 sądów rejonowych w 115 powiatach, spowoduje skrócenie o 1/3 czasu trwania spraw we wszystkich sądach w Polsce. Jest ona tak absurdalna, że aż trudno z nią rozsądnie polemizować. Podobnie jak głoszona przez autora projektu teza, że zabieg ten ma wpłynąć na wyrównanie obciążenia sędziów ilością rozpoznawanych spraw we wszystkich sądach w Polsce i umożliwić racjonalne zarządzanie kadrą orzeczniczą w skali całego kraju. Uzasadnienie projektu nie zawiera nawet próby przedstawienia, jak miałoby do tego dojść, ponieważ cele te są niemożliwe do osiągnięcia w najmniejszym nawet stopniu. Jako jedyny przykład istnienia dysproporcji w obciążeniu sędziów sprawami, Ministerstwo wskazuje zawsze tylko sądy „warszawskie”, gdzie na jednego sędziego przypada znacznie więcej spraw niż w mniejszych sądach. Jest to rzeczywisty problem, ale sposobem na jego rozwiązanie z pewnością nie jest planowana reforma, ponieważ nie ma z nim absolutnie żadnego związku. Sędziowie sądów „warszawskich” nie odczują, po wprowadzeniu w życie tego projektu, żadnej ulgi w obciążeniu sprawami, ponieważ polega on w rzeczywistości na połączeniu po 2 lub 3 sądy, w jeden, w 115 innych miejscach w Polsce. Można to obrazowo przyrównać do działań szalonego lekarza, który zaleca amputację ręki, twierdząc, że z pewnością pomoże to na zapalenie płuc. Żaden z prezesów sądów, które de facto mają przejąć mniejszą jednostkę, z oczywistych względów, nie zadeklarował, że po otrzymaniu tego „dobrodziejstwa”, zobowiązuje się przyspieszyć rozpoznawanie spraw w połączonych sądach o 1/3, jak oczekuje autor projektu. Nikt ich zresztą o zdanie nie pytał i nie dowiedział się, czy w ogóle, a jeśli tak, to w jaki sposób zamierzają oni wykorzystać możliwość zarządzania tak powiększonymi kadrami i obiektami. Jeśli bowiem oni nie wykażą w tym zakresie własnej inicjatywy i kompetencji, to wszystkie osoby pracujące w połączonych sądach, pozostaną na swoich miejscach i efekt poprawny sprawności pracy, jaki miałby wyniknąć z tej reformy, będzie na pewno równy zero. Jakich efektów można się zresztą w tym zakresie po tej reformie spodziewać, jeśli łączeniu podlegają także sądy o identycznej wielkości, obciążeniu i zaległościach. Łączone są sądy tak samo sprawnie pracujące, jak i mające tak samo duże problemy z opanowaniem wpływu spraw i powstałych zaległości (np.Sochaczew z Żyradowem). Zapewnienia o poprawie sprawności w takich sądach dzięki temu projektowi, jest taką samą mrzonką, jaką były zapewnia, że da się wybudować wszystkie autostrady przed EURO 2012.

Kolejna bezpodstawna teza Ministerstwa głosi, że w małym sądzie trudno zastąpić sędziego, który np. zachoruje i powoduje to opóźnienia w rozpoznawaniu spraw. Taki problem może pewnie wystąpić w sądzie liczącym kilku sędziów, ale przy 12 orzecznikach takiej trudności już praktycznie nie ma, a na pewno w Sądzie w Gostyninie żadnych większych czy dłuższych zaległości, uzasadniających tę tezę, z tego powodu nie ma. W takich sytuacjach są podejmowane zawsze skuteczne działania, zapobiegające negatywnym skutkom dłuższych nieobecności sędziego. Naiwnością natomiast jest przekonanie, że po zniesieniu sądu, w razie zachorowania sędziego orzekającego w Gostyninie, natychmiast zostanie tu przysłany sędzia z Płocka, zostawi sprawy, które ma w swoim referacie i zastąpi kolegę z Gostynina, w sprawach, których nie zna i wcześniej nie prowadził.

Projekt rozporządzenia nie jest profesjonalnie przygotowany, ponieważ pozostawia niewyjaśnionych ogrom drobnych, ale bardzo istotnych szczegółów planowanych zmian. Kwestie organizacyjne i kadrowe nie są w ogóle oficjalnie uregulowane, a Minister składa co do nich medialnie, gołosłowne wyjaśnienia i zapewnienia, że wszystko zostanie na swoim miejscu, wszyscy będą nadal tu pracować, a interesanci nawet nie zauważą zmiany. Istotne jest tu np. to, że nie zostało formalnie ustalone czy ta reorganizacja sądów to, na gruncie prawa pracy, przejęcie jednego zakładu pracy przez drugi, w trybie art.231, czy nie. Przed rozstrzygnięciem tego, Minister nie ma nawet uprawnienia, żeby co do tych zagadnień składać jakieś wiążące zapewnienia. Decyzje kadrowe i organizacyjne będą bowiem należały do wyłącznej, samodzielnej kompetencji władz sądów, które przejmą znoszony sąd. Istnieje zatem całkiem realne ryzyko, że władze tamtego większego sądu będą mogły mieć zupełną dowolność w zatrudnieniu na nowo urzędników i pracowników znoszonego sądu, ale także w utworzeniu kasy, biura podawczego, zespołów kuratorskich itp., w budynku mieszczącym dotychczas zniesiony Sąd Rejonowy, a po reformie tylko własne Wydziały Zamiejscowe. Osoby zatrudnione w znoszonym sądzie nie mają wobec tego żadnej gwarancji zatrudnienia w większym sądzie, ani co do stanowiska, wynagrodzenia, ani nawet co do pracy w ogóle, a interesanci nie mają żadnej gwarancji, że będą tu obsłużeni w takim samym zakresie jak dotychczas. Osoby zatrudnione w sądzie mieszkają obok nas, mają swoje rodziny, dzieci i ich niepokój o pracę, o którą tak trudno w małym mieście trzeba uszanować, a nieutworzenie kasy, biura podawczego, zespołów kuratorskich, dotknie w różnym zakresie każdego kto znajdzie się w sądzie.

Minister zapewnia także, że w budynkach wszystkich zniesionych sądów, będą funkcjonowały wszystkie dotychczasowe wydziały, jako zamiejscowe, większego, sąsiedniego sądu, ale ważna jest tu taka „drobnostka”, że nie zapewnia i na prawdę nie może realnie zapewnić, jak długo funkcjonowanie tych wydziałów w tym kształcie potrwa. W sporządzonym wreszcie pisemnym uzasadnieniu projektu rozporządzenia już czytamy takie zdanie: „Regulacja ta obejmować będzie powołanie zamiejscowych wydziałów: cywilnego, karnego, rodzinnego i nieletnich oraz pracy. Funkcjonowanie tych wydziałów, szczególnie w odniesieniu do obecnych jednostek o etatyzacji wynoszącej 4-8 sędziów, będzie przedmiotem wnikliwego monitorowania, w kontekście zasadności ich dalszego istnienia”. Trzeba to umieć czytać, a oznacza to, że na razie, żeby zamknąć usta krytykom i zgłaszającym, tak jak my, obawy, że reforma utrudni dostęp obywatela do sądu, zostaną rzeczywiście w Gostyninie utworzone 4 wydziały zamiejscowe Sądu Rejonowego w Płocku, w miejscu istniejących obecnie 4 wydziałów Sądu Rejonowego w Gostyninie, ale w niedalekiej przyszłości, po zabraniu z wydziałów w Gostyninie np. 2 sędziów, co nie będzie wymagało niczyjej zgody, zostanie dokonana ocena braku zasadności dalszego istnienia jednego, drugiego, a wreszcie wszystkich wydziałów w Gostyninie i ich całkowita likwidacja odbędzie się już bez żadnego problemu, jednym podpisem Ministra, bo będzie to przecież tylko likwidacja jednego z licznych wydziałów Sądu Rejonowego w Płocku. Wtedy będzie jednak za późno na przeciwdziałanie, a my nie chcemy, żeby doszło do sytuacji kiedy będziemy mogli powiedzieć „a nie mówiliśmy”. Wystarczy jednak nawet, żeby zapadły decyzje, że w Gostyninie, po zniesieniu Sądu Rejonowego, nie będzie biura podawczego, kasy, czy kuratorów, aby praktycznie każdy interesant, czyli strony, świadkowie, biegli, pełnomocnicy, odczuli boleśnie skutki reformy Ministra Gowina, który bez żadnych podstaw zapewnia obecnie, że dla tych osób zmiany będą niezauważalne.

Minister wygłosił ostatnio podczas "Krakowskich Spotkań Rządowych", m.in. takie słowa: „Wszystkie sądy, które dzisiaj funkcjonują, nadal będą funkcjonować, wszyscy sędziowie, którzy tam pracują, będą tam nadal orzekać, pozostaną wszystkie wydziały”. Wynika z nich całkowite zaprzeczenie sensu reformy przez samego jej autora, ponieważ kilka zdań dalej mówi, że zmiana „będzie zmierzać do tego, żeby sędziowie z tych sądów, które są nieobciążone, mogli być wykorzystywani do pracy w tych sądach, które są przeciążone”. Może Minister jakoś bliżej by nam wytłumaczył, jak np. wszyscy sędziowie pracujący w Gostyninie mają tu nadal orzekać, a jednocześnie być wykorzystani do pracy w Płocku. Rozdwojenie chyba nie wchodzi w grę, a sędzia dowolnie przerzucany, wbrew jego woli, między jednym a drugim sądem raczej efektywniej pracował nie będzie i nie załatwi w Gostyninie tak szybko, takiej samej ilości spraw jak obecnie, nie mówiąc już o możliwym, swobodnym ograniczaniu przez Prezesa Sądu Rejonowego w Płocku kadry urzędników pracujących w Gostyninie. To zaś łącznie wprost prowadzi do dłuższego niż do tej pory, oczekiwania obywatela na załatwienie sprawy w Gostyninie. Jest to „oczywista oczywistość”, której bez żadnych podstaw zaprzeczają urzędnicy Ministerstwa i „uspokajają”, że wszystko będzie jak dotychczas a nawet lepiej.

Ministerstwo posuwa się nawet do używania argumentu, który ma uśpić niepokoje społeczności lokalnych, że nikt nie zabiera im sądów, bo przecież budynku sądu nikt nie przeniesie do innego miasta. Poziom intelektualny tego argumentu jest tak żenujący i obraźliwy dla adresatów, że można tylko go pozostawić bez komentarza. Można tu jednak tylko jeszcze raz przypomnieć, że warunki lokalowe, w jakich pracuje Sąd Rejonowy w Gostyninie się nie spełniały już współczesnych standardów takiej instytucji i zwłaszcza w drugim budynku, który musi być wynajmowany, urągają jej powadze. Jest to szczególnie dotkliwe dla stron i pełnomocników, którzy nie mają odpowiednich miejsc nie tylko na szatnie i toalety, ale nawet w sekretariatach na zapoznawanie się z aktami spraw, nie wspominając o przystosowaniu dla potrzeb osób niepełnosprawnych. Władze Miasta Gostynina rozumiejąc tę trudną sytuację przekazały nieodpłatnie położoną po sąsiedzku nieruchomość na potrzeby rozbudowy siedziby sądu. Władze Sądu Okręgowego w Płocku i Sądu Rejonowego w Gostyninie, pod nadzorem i przy pełnej akceptacji Departamentu Budżetu i Inwestycji Ministerstwa Sprawiedliwości rozpoczęły proces inwestycyjny. Sporządzona została cała dokumentacja projektowa nowego skrzydła i remontu dotychczasowego budynku. W grudniu 2010r. wydana została decyzja o pozwoleniu na budowę. Dotychczasowe koszty to ok.180.000zł, a koszt wynajmowania drugiego budynku to 90.000zł rocznie. Nadal uważamy, że tylko samodzielny Sąd Rejonowy mieszczący się w nowej siedzibie, a utrzymujący dotychczasowe wyniki pracy, stanowić może dla Miasta i Powiatu „najlepszą wizytówkę”, jak to określił Minister. Nowa, powiększona siedziba jest niezbędna nawet, w przypadku istnienia w Gostyninie tylko Wydziałów Zamiejscowych. Skoro mają tu pozostać, jak zapewnia Minister, wszystkie wydziały i mieć nie zmniejszoną obsadę, to powinny mieć zapewnione właściwe warunki lokalowe. Z tych powodów władze Miasta żądały już wyraźnego oświadczenia, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie zmieniło zdania i nie wycofało się z realizowania rozpoczętej inwestycji rozbudowy siedziby Sądu w Gostyninie. Nie doczekały się jednak takiego zapewnienia.

Ponieważ pojawiły się głosy, że planowane zmiany mają jedynie na celu poszukiwanie na siłę oszczędności dla budżetu, Minister powtarza w mediach zdanie, że "Nikt w Polsce nie chce oszczędzać na wymiarze sprawiedliwości", W uzasadnieniu projektu pojawiły się jednak liczby świadczące o planowanych oszczędnościach z tego tytułu. Problem polega jednak nie na tym, czy zamierzonym przez Ministra celem reformy są oszczędności, czy nie, tylko że będą się z nią wiązać większe koszty, a nie oszczędności. Ministerstwo zawyża bowiem ewentualne oszczędności, wynikające z pozbawienia funkcji 115 Prezesów i jeszcze mniejszej liczby Wiceprezesów znoszonych sądów (w wielu małych sądach nie ma już od dawna Wiceprezesów, a dodatki funkcyjne Prezesów są znacznie mniejsze niż przyjęta średnia) oraz nie doszacowuje kosztów, ponieważ wielu z nich w ogóle nie dostrzega lub udaje że nie dostrzega (będzie to nie tylko jednorazowa wymiana tablic i pieczątek, ale także na stałe zwiększone koszty wynikające z przewożenia dokumentów, komunikacji telefonicznej i osobistej między wydziałami zamiejscowymi, a sądem macierzystym oraz prawdopodobna potrzeba powołania w macierzystym sądzie kolejnego Wiceprezesa, pracującego w którymś z wydziałów zamiejscowych i nadzorującym ich pracę, a także wynikająca z nowych przepisów u.s.p. konieczność zatrudnienia około 50 nowych dyrektorów sądów, ponieważ tyle sądów przekroczy wielkość 15 sędziów, gdzie dyrektor powoływany jest obligatoryjnie). Łącznie w skali kraju będą to ogromne sumy pieniędzy zwiększające koszty funkcjonowania sądownictwa, a Minister jeśli nawet nie chce ograniczać, to na pewno nie powinien dążyć do ich niepotrzebnego zwiększania.

Powtarzane są też informacje, że sędziowie pełniący funkcje nie orzekają w sprawach i zmniejszenie ilości tych funkcji spowoduje przyspieszenie rozpoznawania spraw. Jest to jak zwykle półprawda. Jeśli chodzi o małe sądy, a tylko takich dotyczy reforma, to zarówno Prezes, jak i Wiceprezes, jeśli w ogóle jest powołany, muszą być jednocześnie Przewodniczącymi Wydziałów, a do tego orzekają tyle samo lub czasem więcej niż pozostali sędziowie, ponieważ w Wydziale, którym kierują są sami lub najczęściej z jednym, czy dwoma innych orzecznikami. Najlepszym tego przykładem są sędziowie pełniący funkcje w naszym Sądzie, tylko trzeba chcieć to zobaczyć i się z tymi danymi zapoznać. Z żadnych znanych danych statystycznych nie wynika zresztą, żeby sędziwie funkcyjni w małych sądach orzekali mniej niż pozostali sędziowie.

Bardzo bulwersujący jest, oprócz zupełnego braku profesjonalnego przygotowania projektu, całkowity opór Ministra i jego urzędników, wobec naszych żądań przedstawienia konkretnych danych, co do każdego znoszonego sądu z osobna, jak wygląda obciążenie sprawami sędziów, jakie są zaległości, ile trwa w nich rozpoznanie sprawy i ile kosztuje. Gdyby te dane wskazywały na jakieś istotne dysproporcje, np. między sądem w Gostyninie i Płocku, to może wystarczające byłoby przeniesienie jednego orzecznika między tymi sądami (za jego zgodą, bo z pewnością taka osoba by się znalazła, kilku sędziów mieszka przecież w Płocku i do Gostynina dojeżdża), a nie znoszenie całego Sądu. Zwłaszcza, że przecież Minister zapewnia przecież, że w reformie w ogóle nie chodzi o ewentualne oszczędności wynikające z likwidacji stanowiska Prezesa i Wiceprezesa. Opór przed przedstawieniem takich porównań zdaje się świadczyć o tym, że tych mitycznych „dysproporcji” po porostu nie ma, albo są niewielkie lub chwilowe, wynikające z naturalnych okresowych wahań wpływu spraw.

Minister forsuje w mediach, a 1 marca 2012r. także na Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, pogląd, że ”Chodzi o to, żebyśmy opuścili ostatnie niechlubne miejsce w UE, jeżeli chodzi o czas orzekania. Mamy po Słowenii drugi poziom finansowania sądownictwa, drugą po Niemczech liczbę sędziów, a pod względem czasu orzekania mamy ostatnie miejsce".

Publikacja, na którą w zakresie tych danych powołają się urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości, a za nimi obrońcy reformy, w tym Pani Poseł Julia Pitera, to „Wymiar sprawiedliwości w Unii Europejskiej” pod redakcją prof. Andrzeja Siemaszki. Została ona co prawda wydana w końcu 2011r., ale opiera się głównie na danych z raportu europejskiego o nazwie „CEPEJ 2010”, który zawiera dane z 45 krajów, ale z 2008r!!! (http://www.coe.int/t/dghl/cooperation/cepej/evaluation/ default_en.asp.). Z zamieszczonych w niej wykresów i diagramów można jednak dowiedzieć się, że dane z Niemiec pochodzą nawet z 2006r., a w większości tabel nie ma w ogóle danych ze wszystkich porównywanych państw, brak między innymi danych co do poziomu finansowania sądownictwa w kilku państwach, w tym w Niemczech. Co jeszcze ważniejsze nie wiadomo czy porównywane dane o wydatkach, we wszystkich krajach tak samo, dotyczą całego wymiaru sprawiedliwości, czyli obejmują sądownictwo, prokuraturę, egzekucję i więziennictwo, czy tylko na niektóre z nich, a systemy prawne w tych krajach są czasami skrajnie różne. Tylko w razie ujednolicenia procedur i zakresu spraw, jakimi muszą zajmować się sędziowie w poszczególnych krajach, można byłoby dokonać miarodajnych porównań efektywności ich pracy w stosunku do ponoszonych kosztów. Dane dotyczące obciążenia sędziów sprawami zamieszczone w tej publikacji, dotyczą tylko niewielkiej kategorii spraw, a mianowicie spraw z I instancji cywilnych, karnych i wykroczeniowych. Tymczasem w polskich sądach rozpoznawane są ponadto sprawy rodzinne, opiekuńcze, gospodarcze, ubezpieczeniowe, wieczystoksięgowe, z zakresu prawa pracy, egzekucji, wykonania orzeczeń itd. Nawet jednak z tych niedoskonałych, niepełnych i nieaktualnych danych wynika, że na sędziego w Niemczech przypada tych wybranych spraw 117, a na sędziego w Polsce 173. Z zamieszczonych tam tabel nie wynika zatem ani żeby wydatki na sądownictwo w Polsce były drugie najwyższe w Europie, ani tym bardziej żebyśmy zajmowali, jak to nazywa Minister, „ostatnie niechlubne miejsce pod względem czasu orzekania”.

Źródłem wiedzy w tym zakresie może być także „Raport Polska 2030” ministra Michała Boniego. W zakresie wymiaru sprawiedliwości w Europie zawiera on jednak w większości jeszcze starsze dane za lata 2004-2006, a co do Polski nie nowsze niż 2007. Natomiast ostatnie 5 lat w Polskich sądach, w tym tych małych i średnich, to epoka jeśli chodzi o bazę lokalową, wyposażenie, informatyzację, a w konsekwencji o zmniejszenie zaległości i czasu trwania spraw, mimo że wpływ spraw w 2011r. znów przekroczył 12.000.000. To że musiało to pociągać większe wydatki jest oczywiste, ponieważ inwestycje te musiały kiedyś nastąpić, żeby niwelować wieloletnie zapóźnienie Polski na tym polu, na tle państw europejskich. Po odpowiednim wyposażeniu wszystkich sądów, tych nakładów będzie z każdym rokiem mniej, pozostanie tylko finansowanie bieżącej działalności i wtedy będzie można uczciwie porównywać wydatki na sądownictwo w Polsce i np. Niemczech, Dani czy Anglii. W raporcie Polska 2030 zamieszczona jest także mapa (str.321), z której wynika także, że w Polsce jest identyczna liczba sądów na 100.000 mieszkańców co w Niemczech, zbliżona do Czech, Słowacji i Norwegii oraz mniejsza niż w Finlandii, Francji, Włoszech i wielu innych państwa europejskich. Nie ma w tym raporcie żadnej, nawet najmniejszej sugestii, że pożądanym kierunkiem dalszych, z pewnością potrzebnych zmian w sądownictwie, miałoby być znoszenie sądów rejonowych, a już na pewno nie 1/3 sądów Polsce.

Stanu danych na rok 2011, czy chociaż 2010, nikt z Ministerstwa nie podaje, a jak wspomniano w ostatnich latach sądownictwo wdraża wiele nowych rozwiązań organizacyjnych, kadrowych i proceduralnych, które stopniowo przynoszą oczekiwane efekty. Widać to w statystykach poszczególnych sądów, ponieważ sporządzają je na bieżąco, nawet co miesiąc. Tylko przyjrzenie się takim aktualnym danym, z uwzględnieniem tendencji występującej na przestrzeniu co najmniej ostatnich 2 lat i umożliwieniem odniesienie się do nich Prezesom poszczególnych Sądów, mogłoby stanowić merytoryczną podstawę do podjęcia decyzji o zniesieniu danego sądu. Cięcie wszystkich Sądów równo według jednego kryterium, jakim jest wyłącznie liczba sędziów, jak żywopłot pod sznurek, jest działaniem na oślep, niczym nieuzasadnionym i przez to szkodliwym nie tylko dla samych sądów, sędziów, pracowników, ale także dla lokalnych społeczności.

W naszym sądzie wpływ spraw w 2011r. wyniósł ok.14.000 (bez wniosków o odpisy z ksiąg wieczystych, których było prawie 4000, co łącznie daje 18.000 spraw). Załatwiało je 10 sędziów, 1 sędzia delegowany i 1 referendarz (drugi referendarz zeszły rok był nieobecny), czyli 12 osób. Na jednego orzecznika wpłynęło więc 1167 spraw. Gdyby odrębnie nawet potraktować wnioski wieczystoksięgowe i 2 orzeczników którzy je załatwiają, to wpływ pozostałych spraw na pozostałych orzeczników wyniósł ok.800. Z danych tych nie wynika w żadnym razie wniosek o konieczności przyłączenia Sądu w Gostyninie do Sądu w Płocku, a na tym przecież polega pomysł Ministra. Wśród spraw wpływających do naszego sądu, jest wiele spraw drobnych i nieskomplikowanych, ale są też trudne i czasochłonne. Tymi drobnymi sprawami sędziwie zajmują się nie dla własnej wygody, czy z lenistwa, tylko dlatego, że obowiązujące przepisy powodują wpływ tych spraw do sądów. Jest wiele kategorii spraw, które nie musiałby być załatwiane przez sędziów, a nawet w sądach, ale tych postulatów nikt nie słucha. Z wieku stron, w tym ze strony samych sędziów, ale także koalicyjnej partii PSL płynął propozycje, jak można jeszcze inaczej, często bezkosztowo i bezkonfliktowo, doprowadzić do wyrównania obciążenia sędziów, tak gdzie dysproporcje w ogóle rzeczywiście istnieją i do poprawy sprawności w orzekaniu. Minister tkwi jednak w irracjonalnym uporze forsowania reformy powodującej, że ludzie wychodzą na ulice w obronie sądów, autorytety prawnicze zarzucają jej niekonstytucyjność, samorządy widzą początek zamachu na powiaty, jej wady widzi nawet poprzedni Minister Sprawiedliwości z tej samej partii politycznej i która nie ma najmniejszych szans na osiągnięcie efektu, który sobie zamierzył. Nie sposób znaleźć do takiego postępowania, żadnego racjonalnego usprawiedliwienia i można tylko żywić nadzieję, że jednak odstąpi od tego pomysłu. Wśród 321 sądów rejonowych w Polsce z pewnością są takie, których odrębne istnienie jest rzeczywiście niewskazane ze względów orzeczniczych i finansowych i można prowadzić prace w celu poprawy sieci sądów rejonowych, ale na pewno nie dotyczy to 1/3 sądów, w tym takich średniej wielkości jak nasz. Powinno to być przeanalizowane wobec każdego sądu z osobna i dokonane według jasnych, ustalonych, znanym wszystkim i takich samych dla wszystkich kryteriów.

W drugiej wersji projektu, nadesłanej w pod koniec lutego, połączeniu z Sądem Rejonowym w Płocku ma podlegać nie tylko Sąd Rejonowy w Gostyninie, ale także Sąd Rejonowy w Sierpcu. Powstanie moloch mieszczący się w 6 budynkach, w 3 miastach, w którym będzie orzekało ponad 50 orzeczników i pracowało ponad 300 osób. Jeśli ktoś jest w stanie wykazać, że taką instytucją można zarządzać sprawniej niż sądami w dotychczasowym kształcie, to zapraszamy do przedstawienia argumentów. Z wszystkich dostępnych danych wynika bowiem jednoznacznie, że mniejsze sądy mają mniejsze zaległości, sprawy załatwiają szybciej, a do tego średni koszt załatwienia sprawy jest mniejszy, niż w dużych sądach. Płynie stąd raczej wniosek, że to bardzo duże sądy trzeba podzielić na mniejsze, a nie odwrotnie. Wiemy też, że ze strony Ministerstwa można spotkać argument, że małe Sądy nie mają zaległości, nie dlatego że dobrze i wydajnie pracują, ale dlatego, że wpływa do nich mało spraw i są łatwe. To, że wpływa do nich mniej spraw licząc w liczbach bezwzględnych to oczywiste, trzeba jednak oceniać to w proporcji do ilości orzekających w nich sędziów i wówczas okazuje się, że ilości te są zbliżone. Nie właściwe jest przy tym ocenianie tej kwestii w sądach w całej Polsce, przez perspektywę sądów warszawskich. Dla nich trzeba opracować zupełnie inny odrębny program wyjścia z zaległości. Natomiast twierdzenie, że do małych sądów wpływają same łatwe sprawy jest absurdalne. To tak jakby twierdzić, że właściwość Sądu do rozpatrzenia danej sprawy zależy od jej trudności i do małego Sądu można kierować tylko te łatwe. Tymczasem sprawy w Sądach Rejonowych w Gostyninie, Sierpcu i Płocku, co do zasady mają taki sam ciężar gatunkowy. W jednym i w drugim Sądzie są wśród nich sprawy proste oraz mniej i bardziej skomplikowane, oczywiście w odpowiedniej proporcji do ilości w jakiej wpływają do tych Sądów. Można tylko ironicznie podsumować, że gdyby było tak jak twierdzi Ministerstwo, to sądy trzeba by szybko podzielić na jak najmniejsze, a wtedy trafiałaby do nich tylko same łatwe sprawy, a trudnych nie byłoby w ogóle.

Na koniec trzeba jeszcze raz wymienić najważniejsze pytania, które podważają profesjonalne przygotowanie i sensowność projektu, a na które Ministerstwo Sprawiedliwości i sam Minister nie przedstawiło żadnych przekonywujących odpowiedzi. Nie wiadomo zatem:

- czy przepis, który daje Ministrowi możliwość znoszenia i tworzenia sądów w drodze wydawanego jednoosobowo rozporządzenia jest zgodny z Konstytucją,

- dlaczego dla uzasadnienia połączenia 115 sądów z sąsiednimi sądami używa się tylko zsumowanych danych z całego kraju lub porównań z krajami europejskimi, zamiast analizować dane z tych dwóch sądów,

- jak połączenie dwóch sądów o podobnym obciążeniu sprawami na sędziego i podobnej zaległości spraw, w 115 powiatach w Polsce, ma wpłynąć w jakikolwiek sposób na pozytywną zmianę szybkości orzekania w obu tych sądach, albo na zmniejszenie obciążenia sądów w dużych aglomeracjach, zwłaszcza warszawskiej,

- dlaczego Minister dla wyrównania dysproporcji, które rzeczywiście istnieją między sądami nie korzysta z uprawnień jakie już daje mu art.19 usp, do przenoszenia spraw miedzy sąsiednimi sądami,

- dlaczego w obsadzie sądów przewidzianych do zniesienia nie uwzględnia się referendarzy, którzy załatwiają bardzo dużą ilość najdrobniejszych spraw, a które liczy się w obciążeniu,

- czy wzięto pod uwagę wszystkie koszty wiążące się z tym projektem, nie tylko kosztów wymiany tablic i pieczątek, ale takie jak konieczność zawarcia nowych umów z dostawcami mediów, wynajmującymi budynki, licencji na oprogramowanie komputerowe oraz na codzienną komunikację i obieg dokumentów między łączonymi sądami, czy też konieczność zatrudnienia dyrektorów w większej ilości sądów niż dotychczas.

- czy Ministerstwo wzięło pod uwagę, że sędziowie którzy nie zgodzą się na przeniesienie do sąsiedniego sądu będą mogli zażądać przeniesienia w stan spoczynku,

- czy procesy karne trwające w znoszonych sądach będą mogły się toczyć nadal w innym sądzie czy będą musiały zacząć się od początku,

- czy będzie po zniesieniu Sądu Rejonowego będzie w Gostyninie kasa i biuro podawcze

- czy będą tu urzędowali kuratorzy,

- czy będzie tu orzekało mniej sędziów i pracowało mniej urzędników niż obecnie.

Zdajemy sobie sprawę, że są to z pewnością dość nudne szczegóły, ale kto był zainteresowany tematem i cierpliwie dobrnął do końca tego tekstu, z pewnością ma obecnie większą wiedzę na ten temat niż Minister Sprawiedliwości. Minister bowiem nie chce się takimi szczegółami zajmować. Uważa, że nie musi ich znać, tak jak Minister Sportu nie musi się znać na III lidze hokeja i wystarcza, że zna ogólniki i slogany podsuwane mu przez urzędników Ministerstwa, którzy dawno oderwali się o sądowej rzeczywistości istniejącej w takich sądach jak nasz, ponieważ oceniają wszystko z perspektywy Warszawy, a do tego na podstawie suchych statystyk zwartych w tysiącach tabeli pełnych liczb, a jak powiedział już Mark Twain „Są kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki”. Jednak wiadomo od dawna, że „diabeł tkwi” właśnie w szczegółach, a podejmując działania reformatorskie, bez ich żmudnego, dokładnego zbadania można tylko, także klasycznie, „wylać dziecko z kąpielą” i być niestety dopiero „mądrym po szkodzie”.


Społeczny Komitet Obrony
Sądu Rejonowego w Gostyninie

Agnieszka Korajczyk-Szyperska

Katarzyna Osowicz-Szewczyk

Andrzej Adamski


 

sobota, 03 marzec 2012 12:10

Na terenie SOSW w Gostyninie, zgodnie z obietnicą, odbyło się w piątek 2 marca drugie spotkanie przedstawicieli władz miasta z rodzicami dzieci niepełnosprawnych oraz osób z niepełnosprawnością.

sobota, 03 marzec 2012 10:44

Precyzyjne ciosy, efektowne obalenia i twarda walka w ringu do ostatniej sekundy – tak w skrócie wyglądała I Gala Kings Of Sanda. Zmagania w warszawskiej Arenie Ursynów w grudniu ubiegłego roku oglądał komplet publiczności. Tymczasem już 14 kwietnia okazję do zobaczenia w akcji Królów Sandy będzie miała publiczność w Płocku. Rywalizacja w Orlen Arenie zapowiada się jeszcze bardziej emocjonująco niż w stolicy.

Powód jest prosty – poziom sportowy dyscypliny rośnie z miesiąca na miesiąc. Perspektywa występu olimpijskiego motywuje zawodników do jeszcze cięższej pracy na treningach. Przypomnijmy, wu shu – w tym sanda – jest w gronie dyscyplin oczekujących na wejście do oficjalnego kalendarza MKOl. Trudno się zresztą temu dziwić, bo Światowa Federacja Wu Shu zrzesza już 144 związki narodowe.

W Płocku będzie można się przekonać jak prezentują się na żywo nie tylko biało-czerwoni, ale także m.in. reprezentanci Turcji, Iranu, Białorusi i Czech. Warto dodać, że miniony rok był niezwykle udany dla Polaków. Łącznie, z mistrzostw świata i Europy przywieźli oni do kraju 28 medali. Bohaterów tych zmagań nie zabraknie również w Orlen Arenie.

Każdy, kto wybierze się na galę, odbędzie swoistą podróż w czasie. Historia sandy – królowej ringowych sportów walki – liczy bowiem już ponad 3500 lat. Na początku sport ten służył chińskim cesarzom m.in. do wyłaniania najlepszych wojowników, którzy stanowili później ich osobistą straż. Obecnie sanda to istotny element szybko rozwijającego się rynku sportów walki. Zarówno na trybunach, jak i przed telewizorami oraz monitorami komputerów gromadzi coraz więcej widzów. Jak twierdzą fachowcy od marketingu sportowego, sanda posiada ogromny potencjał reklamowy. – Zapraszamy do współpracy wszystkich zainteresowanych – potwierdzają organizatorzy, których poczynaniom patronuje Polski Związek Wu Shu.

Szczegółowe przygotowania do II Gali Kings Of Sanda można śledzić za pośrednictwem strony internetowej: www.kingofsanda.pl, a także na Facebooku (www.facebook.com/kingsofsanda) oraz na portalach oficjalnych partnerów kwietniowej imprezy.

Bartosz Król

fot. Marcin Szpak

piątek, 02 marzec 2012 19:55

Zarząd Powiatu Gostynińskiego zaprasza do negocjacji w sprawie zawarcia umowy dzierżawy majątku Samodzielnego Publicznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Gostyninie.
piątek, 02 marzec 2012 18:40

Burmistrz, Dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej oraz Dyrektor Miejskiej Szkoły Muzycznej zapraszają na koncert z okazji Dnia Kobiet.
czwartek, 01 marzec 2012 17:42

Komendant Powiatowy Policji w Gostyninie serdecznie zaprasza na spotkanie dla osób zainteresowanych służbą w Policji, które odbędzie się w dniu 5 marca 2012 roku o godz. 12:30 w Świetlicy Komendy Powiatowej Policji w Gostyninie przy ul. 3. Maja 17.

środa, 29 luty 2012 17:44

Ok. 30 osób z Gostynina pikietowało we wtorek przed Ministerstwem Sprawiedliwości w Warszawie. Protestujący domagają się wstrzymania decyzji ministra Jarosława Gowina odnośnie reorganizacji sądów rejonowych.

środa, 29 luty 2012 15:18

Dzisiejsza sesja rady miasta poświęcona była głównie tematowi planowanych term. 

Na sesji gościły osoby odpowiedzialne za realizację projektu - m. in. Dariusz Zawidzki - prezes spółki Termy Gostynińskie, Jerzy Kwieciński - były pracownik Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, doradca i pełnomocnik burmistrza w sprawach związanych z projektem, oraz przedstawiciele Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych.
 

Jerzy Kwieciński
 

Nie brakowało pytań i emocji. 

Na początku Jerzy Kwieciński przedstawił szczegółowo obecną sytuację realizacji całego projektu.

Na dzień dzisiejszy toczy się spór o to czy budowę ośrodka termalnego w Gostyninie można zakwalifikować jako projekt 'mały' czy 'duży'. Projekt duży to taki, którego wartość przekracza 50 mln euro. Wartość całej inwestycji opiewa na blisko 285 mln zł. Jak łatwo przeliczyć jest to kwota przekraczająca próg zaklasyfikowania jako projekt 'duży'.

Skąd więc spór?
Władze miasta postanowiły podzielić projekt na dwie części - niekomercyjną (w jej skład wchodzić miałyby np. oczyszczalnia ścieków, park basenów termalnych, część balneologiczna, parkingi, tężnie itp.) oraz komercyjną (czyli hotele, zaplecze gastronomiczne, SPA, sale konferencyjne itp.)

I tutaj pojawia się problem - wnioskodawcy uważają, że obie części należy rozpatrywać oddzielnie, wtedy projekt byłby 'mały'. Innego zdania są władze województwa mazowieckiego - patrzą na projekt całościowo i uznają go za 'duży'.

Spór ma rozstrzygnąć JASPERS (Joint Assistance to Support Projects In European Regions, pol. Wspólna Pomoc we Wspieraniu Projektów dla Europejskich Regionów – jest to inicjatywa mająca na celu usprawnienie przygotowania projektów ubiegających się o finansowanie z unijnych funduszy i pomoc państwom członkowskim w wykorzystaniu dotacji UE szybciej i w bardziej efektywny sposób).

Przedstawiciele MJWPU zapowiedzieli wsparcie i przychylność dla tego projektu.

Cały projekt jest realizowany tzw. trybem hybrydowym, czyli przy połączeniu PPP (Partnerstwa Publiczno Prywatnego) z dofinansowaniem unijnym.

Jak mówił Kwieciński, bardzo mało projektów tego typu zostało zrealizowanych. Głównym powodem są trudności w znalezieniu prywatnego partnera, który jest gotowy wyłożyć własne środki na inwestycję.

- Nie ma chętnych, bo na takich projektach się nie robi biznesu - samorządy muszą dokładać do inwestycji - dodał Kwieciński. W Gostyninie rozwiązaniem problemu nieopłacalności ma być podzielenie inwestycji na część komercyjną i niekomercyjną.

Realizacja projektów tego typu trwa 7-9 lat. Jeśli projekt zostanie uznany za 'duży' to nawet półtora roku dłużej ze względu na inny proces zatwierdzania projektu - dodatkowo musiałby przejść przez weryfikację Komisji Europejskiej.

Jak mówił burmistrz, za datę rozpoczęcia projektu 'Termy Gostynińskie' można przyjąć najwcześniej rok 2006. Głównym powodem wielu problemów przy inwestycji jest brak wzorców, na których realizatorzy mogliby się opierać. - Ja tym projektem żyję. Codziennie nad nim pracuję. Przecieram szlaki dla Polski, a jestem oskarżany o różne rzeczy - mówił emocjonalnie gospodarz miasta.


Sporym krokiem na przód może wydawać się dzisiejsza deklaracja prezesa spółki Termy Gostynińskie Dariusza Zawidzkiego. Zapowiedział on, że spółka rozpocznie działania jeszcze bez decyzji o dofinansowaniu ze środków unijnych. 
 


Dariusz Zawidzki (po lewej)

Jeśli dofinansowanie nie zostanie przyznane projekt ulegnie modyfikacji, ale jak zapowiada prezes i tak będzie to największy tego typu obiekt w Polsce.

Niestety, radnym nie udało się ustalić kiedy możemy się spodziewać faktycznego startu budowy obiektu, ani skąd spółka ma zamiar pozyskać tak ogromne środki na realizację (ponad 110 mln zł). Prezes odmawiał odpowiedzi na bardziej szczegółowe pytania argumentując, że to wewnętrzne sprawy spółki.

Jak na razie koszty ponosi głównie miasto. Poza środkami przeznaczonymi na odwierty w ubiegłym roku, spółka Termy Gostynińskie wystawiła Urzędowi Miasta fakturę na kwotę ponad 6 mln zł. Fakt ten wzbudził szczególne zainteresowanie radnego Pawła Kalinowskiego.

Faktura dotyczy zapłaty za częściowe wykonanie projektu budowlanego i ma zostać opłacona do końca marca 2012 r. Jeśli okaże się, że dofinansowanie unijne nie zostanie przyznane lub jego przyznanie przesunie się sporo w czasie, ta kwota może być sporym obciążeniem dla budżetu miasta.

 

 

mar.


wtorek, 28 luty 2012 22:37

Rano otwarto ruch samochodowy na północnej obwodnicy miasta. Do Gostynina przyjechał z tej okazji marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik.
wtorek, 28 luty 2012 15:15

22 lutego w ramach programu „Akademia murowania SILKA YTONG” doradca-instruktor firmy XELLA Polska Piotr Partyka przeprowadził szkolenie i pokaz murowania.
poniedziałek, 27 luty 2012 22:11

 

 

 

 

Ostatnie Komentarze

  • Szanowny Nonkonformisto. Jeśli wydzierżawienie szpitala było takie proste - to mam pytanie ...

    Czytaj więcej...

     
  • zgadzam się większością opinii na temat PISu- to niestety regres w wielu dziedzinach; ale niestety ...

    Czytaj więcej...

     
  • "Jaki rozum taki komentarz." Masz rację, #18 obser. Nie wstydzę się swoich komentarzy, zapewne one ...

    Czytaj więcej...

     
  • Podobno ma być nowym honorowym prezesem Grupy Władzę Sprawującej - swoim osiągnieciem pobił dotychczasowego ...

    Czytaj więcej...

Facebook

Pogoda

Pogoda Gostynin z serwisu

Kontakt

 
Jeśli macie pytanie do redaktora serwisu lub administratora to zapraszamy do skorzystania z formularza kontaktowego.
 

 

 

 

Jeśli macie pytania dotyczące Porad prawnych to możecie przesłać je poprzez poniższy formularz kontaktowy.