gostynin24

  •  
    mrowka2
  •  
    dekra1
  •  
    petecki gostynin 1000x300
  •  
    NOVABUD2
  •  

    garstka

  • WOJ
  • reklama g24 catering dietetyczny
  • manawa
  • MK
sobota, 25 kwietnia 2020 10:19

Żadnych zasług

„Powiedział też przypowieść do tych, którzy byli przekonani o swej doskonałości, a innymi gardzili...”, takie słowa poprzedzają jedną z ewangelicznych przypowieści. Najwyraźniej przekonanie o własnej doskonałości i pogarda wobec innych to problem, z którym się można zetknąć w życiu społecznym. Szczególnie uwidacznia się on w realiach życia religijnego.

Pan Jezus, aby zilustrować ów problem, posłużył się przykładem faryzeusza i celnika. Znajdowali się oni na przeciwległych biegunach życia społecznego i religijnego. Pierwszy uchodził za wzór pobożności, drugi symbolizował zepsucie i najgorsze zło. Faryzeusz sytuował się na szczycie drabiny społecznego prestiżu, celnik zasługiwał tylko na pogardę i ostracyzm.

Nauczyciel z Nazaretu, w swojej przypowieści, umieścił obydwu – faryzeusza i celnika – w świątyni. W miejscu, gdzie należało spotykać się z Bogiem. Obaj się modlili. Jednak każdy z nich nieco inaczej. Faryzeusz modlił się słowami: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie…”. Po tym pięknym i teologicznie poprawnym wstępie zaczął się festiwal wymieniania zasług „doskonałego” faryzeusza. Te zasługi uwidaczniały się, rzecz jasna, w porównaniu z innymi ludźmi: „złodziejami, oszustami, rozpustnikami i celnikami”. Ten „nieskazitelny” faryzeusz, w zestawieniu z otaczającymi go uczestnikami życia religijnego, wypadał nad wyraz dobrze. Nie wahał się wyliczyć swoich „zasług” przed Bogiem. A było ich wiele! Oddany uwielbieniu (niestety dla samego siebie) wyznawał: „Poszczę dwa razy w tygodniu, składam dziesięcinę z całego dochodu”. Gdyby przyznawano medale za religijne zaangażowanie, to zabrakłoby na nie miejsca na ubraniu faryzeusza.

Celnik prezentował się w świątyni zgoła inaczej: „nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, ale bił się w piersi, mówiąc: Boże, bądź miłosierny dla mnie, grzesznego”. Nie podnosił swoich oczu uznając się za niegodnego Bożej przychylności. We własnych oczach był jedynie moralnym bankrutem. Nie miał nic. Żadnego trofeum, które mógłby okazać przed świętym Bogiem. Nie uczestniczył w religijnych pielgrzymkach, nie oddawał dziesięciny, nie czytał świętych Ksiąg. Przyglądając się sobie i swojemu życiu widział jedynie grzeszną skłonność. Nie prosił Boga o nagrodę za swoje postępowanie, ale szukał miłosierdzia. Potrzebował łaski i tylko łaski.

Pan Jezus podsumował tę przypowieść stwierdzeniem: „Celnik odszedł do domu usprawiedliwiony, a nie faryzeusz. Bo każdy, kto się wywyższa będzie poniżony; a kto się uniża, będzie wywyższony”.

Przypowieść Pana Jezusa to lekcja dotycząca samej istoty chrześcijaństwa. Życie chrześcijańskie nie opiera się na naszych zasługach. Akcent położony jest na łasce i miłosierdziu, których Bóg udziela grzesznikom. Tendencja do zliczania zasług i prezentowania ich przed Bogiem jako naszych trofeów, to droga donikąd – przynajmniej w Bożych oczach. Im szybciej pojmiemy tę lekcję, tym lepiej dla nas. Ewangelia adresowana jest do tych, którzy nie mają dobrych uczynków i żadnych zasług. Zaproszenie do życia i zbawienia kierowane jest do ludzi, którzy są bankrutami i nie posiadają nic. Jezus powiedział: „Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, lecz grzeszników”. W Jego otoczeniu było i jest miejsce dla złodziei, cudzołożników, kłamców, chciwców, prostytutek itp. On jest nadzieją dla wszystkich pogrążonych w zepsuciu i nieprawości.

Jezus był i pozostaje przyjacielem grzeszników i wrogiem religijnych obłudników. Ci, którzy przychodzą z niczym – odchodzą nasyceni. Pewni siebie i pyszniący się ze swoich zasług – odchodzą z niczym. W tym właśnie tkwi piękno Ewangelii – dobrej nowiny o ratunku w Chrystusie.

Piotr Syska

VIDEO fb yt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Więcej w tej kategorii: « Dobra Nowina Śpiew łąk umajonych »

Komentarze  

+2 # wojak szwejk 2020-04-29
A jednak, mówi Pismo, "wiara bez uczynków martwa jest", zaś w innym miejscu - "każdemu zostanie oddane według jego zasług" i "czcijcie mnie czynem i prawdą, nie językiem". Wiadomo, autor tekstu przemyca protestancką "sola gratia", na której przejechał się sam jej wynalazca - Luter, prowadząc po zerwaniu z Kościołem życie grzeszne, bo przecież Bóg i tak go zbawi. Po cienkim lodzie stąpacie, luterańska braci!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
-7 # Piotr S. 2020-05-01
Dziękuję za komentarz. Choć nie wspominam w tekście nic o Lutrze, to tylko wspomnę, że Reformator niczego „wynalazł”, a zwyczajnie odczytał, nazywaną w protestantyzmie zasadę „sola gratia” w pismach Pawła z Tarsu i Augustyna z Hippony. A mój skromny tekst nie był „przemycaniem” czegokolwiek, a jedynie osobistym wyznaniem, że nie znajduję w sobie żadnej zasługi, którą mógłbym, chlubić się przed Bogiem. Jego zbawienie, pozostaje w moim życiu, w świetle słów Pawła „darem z łaski”. Jak czytam w Liście do Efezjan: „Nie zawdzięczam go własnym wysiłkom i dlatego nie mogę się chlubić”. Co nie oznacza, rzecz jasna, że tego zbawienia nie należy „pielęgnować z bojaźnią i drżeniem” oraz tego, że uczynki (szlachetne postępowanie) nie mają w chrześcijańskim pielgrzymowaniu żadnej wartości. Jednak to już temat na inny felieton. Życzę „wojakowi szwejkowi”, błogosławieństwa w wykazywaniu się szlachetnymi czynami i mową.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

  • MJaniszewski.jpg
  • BWojciechowski.jpg
  • porosa.png
  • molik.png
  • MKorycka.jpg
  • JZiolkowski.jpg

NAJNOWSZE KOMENTARZE


Geodezja