gostynin24

  •  
    NOVABUD2
  • BricoMarche4
  •  
    petecki gostynin 1000x300
  •  
    mrowka2
  •  
    Irek2
  •  

    garstka

  • MK
  • reklama g24 catering dietetyczny
  • WOJ
sobota, 27 marca 2021 14:45

Tajemnice książęcego zamku, czyli wielka… żaba w Gostyninie

Z czternastowiecznym zamkiem gostynińskim związana jest historia i legenda z czasów słynnego najazdu szwedzkiego na Polskę, zwanego powszechnie „potopem”. Przekazał je Eryk Jonson Dahlbergh (1625–1703), kwatermistrz króla szwedzkiego Karla X Gustawa, jednocześnie rysownik i autor dziennika (Dagbok), który w Polsce przebywał od 9 lipca 1656 do 13 lipca 1657 roku.

Oprócz pisania dziennika Dahlbergh szkicował miasta i fortece, które napotykał podczas marszu przez Polskę. Są na nich też plany, weduty urbanistyczne, ryciny, sytuacje batalistyczne. Dziennik i rysunki znajdujące się w zbiorach szwedzkich, zostały opracowane i wydane w 1971 roku przez Bronisława Heyduka w książce „Dahlbergh w Polsce. Dziennik i ryciny szwedzkie z dziejów „potopu” 1656–1677”.

Z dziennika Dahlbergha wynika, że będąc w Gostyninie, wykonał kilka rysunków. Niestety, wśród opublikowanych przez Heyduka 110 szkiców szwedzkiego oficera nie ma zamku w Gostyninie. Nie dały rezultatu próby poszukiwania w kilku bibliotekach w Sztokholmie, natomiast są doskonałe rysunki Łowicza, Pułtuska, Zakroczymia i Brześcia Kujawskiego. Niewykluczone, że głębsze poszukiwania, m.in. w Upsali przyniosą pomyślny rezultat.

Adam Przyboś, autor wstępu do wydawnictwa Heyduka, podkreślił wartość dzienników Dahlbergha polegającą na tym, że szwedzki oficer inżynier, patrząc na polskie miasta, wsie, zamki, oceniając wydarzenia w Polsce, widział je oczyma cudzoziemca, dostrzegał więc to, czego mogli nie dostrzec Polacy. Stanowi zatem doskonałe uzupełnienie relacji polskich kronikarzy i pamiętnikarzy. Dahlbergh podaje liczne nazwiska Szwedów, Polaków, Niemców, wymienia drobne fakty, wylicza odległość między miejscowościami, ocenia stan dróg, wygląd miast i ich obronność.

We fragmencie dziennika dotyczącym Gostynina Dahlbergh zapisał:

Dnia 15 [marca 1657] poszedł Jego Królewska Mość na Kowal (Covale), 4 mile. Dnia 17 na Łanięta (Lanionta), 5 mil. Stąd Jego Królewska Mość posłał mnie do zamku Gostynin (Costenin) z rozkazem, abym – o ile uznam, że zamek jest dość mocny i odpowiednio położony, by go bronić skutecznie na wypadek ataku wroga – zostawił tam majora Mejera ze 120 dragonami i rotmistrza Palma z 50 rajtarami (ten miał mnie powiadomić, gdzie się znajduje), abym im dał rozkaz zaopatrzenia się i zarys, jak się umocnić. Ale żadnego z nich nie mam zabierać z powrotem do armii.

Ruszyłem więc tam z pocztem 50 koni, 6 mil. Miejsce nie wydało mi się sposobne, choćby jako linia łączności, a że nie chciałem ryzykować straty ludzi, więc gdy wykonałem pewne szkice i rysunki, zabrałem z sobą majora z jego 170 ludźmi i spotkałem jego królewską mość w marszu koło Kutna (Kuttno), 5 mil. (…) Tego samego dnia poszliśmy razem do Żychlina (Sicclina), 2 mile”.

W czerwcu 1657 roku Karol Gustaw wraz z wojskiem udał się na podbój Danii. Wymarsz armii nastąpił 3 czerwca. Idąc w kierunku Pomorza, Dalhberg znalazł się w pobliżu Gostynina w dniu 16 czerwca. W dzienniku zanotował, że z Gostynina został wysłany generał major Arnson celem zwinięcie garnizonu w Łowiczu i spaleniu miasta. Gdy miasto i zamek zostały spalone, armia przeszła brodem koło Gostynina, gdyż panowała tam zaraza.

Podczas pierwszego pobytu w zamku w Gostyninie Dalhbergh zanotował:

Nie mogę przy tym pominąć, że w Gostyninie, w bramie zamku, natknąłem się na jakiegoś potwora, który miał samo ciało na 3 i ½ qwarter długie i szerokie, a rozstawienie tylnych nóg około 6 qwarter, choć nie były całkiem wyciągnięte. Okropny, straszliwy zwierz, któregośmy wszyscy oglądali z wielki zdumieniem. Polacy opowiadali, że znaleziono go w głębokiej dziurze wieży, gdzie ów zwierz pożarł uwięzionych tam siedmiu ludzi. A wlazł tam przez otwór od podmakającego bagna.

Dahlbergh nie był jedynym, który wspominał o żabie w gostynińskim zamku. Opowieść tę, nieco zmodyfikowaną, przytoczył Andrzej Dzierożyński w „Kobiecie i Życiu” w 1975 roku, nr 37. Oto jej fragment: (…) w wieży jednej straszna żaba Bufo znajdowała się, niewolników pożerająca, znaleziona i zabita, długa na łokci dwa [ok. jednego metra], szeroka na jeden [ok. pół metra]: której zrazu skóra na bramie zamkowej, a potem jej odmalowanie dawało się widzieć ciekawym. Zjawiła się była w roku 1642.

Dzierożyński wskazał też dwóch innych autorów z przełomu XVII i XVIII wieku – Gabriela Rzączyńskiego (1664–1737), polskiego jezuitę, autora prac z dziedziny fizjografii, który obok wartościowych wiadomości zamieszczał w swoich dziełach legendy i naiwne przekazy rękopiśmienne, włącznie z legendą o żabie Bufo (łacińska nazwa ropuchy szarej) w Gostyninie z 1642 roku - „Historia naturalis curiosa Regni Poloniae (1721) oraz Benedykta Chmielowskiego (1700–1763), polskiego humanistę, księdza, twórcę pierwszej polskiej encyklopedii powszechnej „Nowe Ateny albo Akademia wszelkiey scjencyi pełna” (1745). W „Nowych Atenach” Chmielowski zamieścił wiele osobliwości, anegdot, opowieści, jak opisy potworów, np. smoków i cyklopów. Jest tam również legenda o gostynińskiej żabie. Według Chmielowskiego również około 1656 roku w zamku gostynińskim był więziony królewicz szwedzki, oficer Baldisius. Jeszcze wcześniej, bo już w 1689 roku, Jakub Haur, (1632–1709), autor książek rolniczych, w swoim dziełku „Skład albo skarbiec znakomitych sekretów ekonomii ziemiańskiej”, przeplatanym różnymi dykteryjkami, anegdotami i kuriozami, pisał, że w gostynińskim zamku była w lochu tak wielka żaba, że ludzi w więzieniu tym siedzących zjadała. Jeden na śmierć dekretowany więzień odważył się ją zabić. Obłupiona ze skóry i długo była na bramie tam przybita. Która od dawna już zbutwiała i zgniła...”. Być może owo „odmalowanie” , czyli odciśnięcie na bramie widział właśnie szwedzki rysownik Dahlbergh.

Potwór, o którym pisał Dalhbergh, to według Bronisława Heyduka prawdopodobnie szczątki zwierzęcia z formacji dyluwialnej, zakonserwowane w ilastych podkładach. Należy przy tym podkreślić szczególną specyfikę szwedzkiej mentalności, wiarę w zabobony (stąd opis owej żaby), nieufność do ludzi w okupowanym kraju, uprzedzenia religijne, strach przed zemstą i własną bezsilnością w chorobie, która wydawała się śmiertelną zarazą.

Inne przypuszczenie wysnuł Jan Dziubak z Płocka, który w 2001 roku w liście do wówczas wydawanego „Głosu Gostynińskiego”, przypomniał historię żaby w gostynińskim zamku. Uznał, że wyjaśnienie Heyduka jest zbyt lakoniczne. Nie zawsze musi to być wyjaśnienie racjonalne szczególnie, gdy ktoś wieczorową porą zabłądzi w tamte strony, gdy chmury zakryją księżyc i gwiazdy, a wiatr zawodzi. Może ktoś jeszcze usłyszy jęki lub płacz Wasyla Szujskiego lub jego braci, biadolenia nieszczęsnego brata cara lub bratowej, płacz dziewki skrzywdzonej lub szczęk oręża bitewnego.

Grozę w podziemiach gostynińskiego zamku przeżył G. Surin, dziennikarz „Wiadomości Szujskich” z miasta Szuja, z którym związana była rodzina Szujskich. Surin z grupą innych dziennikarzy zwiedzał w 1971 roku wzgórze zamkowe i podziemia zamku w Gostyninie. Wspominał w swoim artykule, że na chwilę zostali sami, bo przewodniczka się oddaliła i wówczas nieoczekiwanie w jednej z piwnic szarej i mrocznej zatrzasnęły się za nami ciężkie kute drzwi. Wszystko stało się tak nagle, że zastygliśmy w osłupieniu. Nasza przewodniczka wróciła. Resztę czasu zabrało nam obejrzenie tego smutnego pomieszczenia, w którym buszują myszy, a ściany pokryte pleśnią, jak i dusze więźniów.

O tajemniczości tego miejsca pisze Marek Olędzki w sprawozdaniu z badań archeologicznych przeprowadzonych na Zamku Górnym w Gostyninie w 1981 roku. Na najniższej kondygnacji wieży, w północno-wschodnim narożniku zamku odkryto kilkanaście wydrapanych na cegłach herbów szlacheckich. Potwierdza to, że więziono tam także przedstawicieli stanu szlacheckiego.

Do wszystkich dat, faktów znanych i czekających na odkrycie, do legend, podań, baśni dodaliśmy kolejną ciekawostkę, która niewątpliwie pobudzi wyobraźnię naszych czytelników, zaś do zarządzających obiektem na wzgórzu zamkowym apelujemy o udostępnienie zwiedzającym zachowanego czternastowiecznego lochu jako niewątpliwą atrakcję tego miejsca.

Barbara Konarska-Pabiniak

 z1

Otwór okienny pod wieżą zamkową (wygląd współczesny).
 

z2

Fragmenty wnętrza lochu pod wieżą

z3

VIDEO fb yt

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Komentarze  

+4 # ironia 2021-03-29
Ta "żaba" to do dzisiaj straszy w Gostyninie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

  • AKucharski.jpg
  • AZiolkowska.jpg
  • GJedrzejewski.jpg
  • TSkrzynecka.jpg
  • JMarciszewska.jpg
  • JZiarek.jpg
  • JOkupski.jpg

NAJNOWSZE KOMENTARZE


Geodezja